Wszyscy instruktorzy WKAA proszeni są o zarejestrowanie się na forum oraz przesłanie swojego loginu na adres tomasz.wisniewski@aikikai.com.pl w celu dodania do grupy uprawnionej do pisania w specjalnym dziale.
Wysłany: Wto Wrz 18, 2007 12:25 pm Seishiro Endo w Berlinie
Czy wszyscy pamiętacie z czego słynie dojo Choszczówka? Dla przypomnienia: z przewagi siły nad miękkością
Ta ponura sława musiała dotrzeć do krainy kwitnącej wiśni bo sensei Endo, z którym mieliśmy zaszczyt i przyjemność trenować w Berlinie w pierwszy czerwcowy łikend, wielokrotnie "odwoływał" się do naszych przykładów.
- Proszę państwa; przede wszystkim luzik - peełen luzik. Nie trzeba łamać ręki uke od razu! Można to zrobić później ale niekoniecznie na treningu.
Poważnie rzecz ujmując, całe dwa dni semnarium Sensei Endo poświęcił na wtłoczenie nam do głowy, czym techniki w Aikido różnią się od np. Judo czy Aikijutsu.
Koncentracja, Ki oraz swoboda i luz; nawet Ojciec Dyrektor kiwnął łebkiem ze zrozumieniem w 16-tej godzinie seminarium
Odnieśliśmy wrażenie, że nasi niemieccy koledzy trochę zbyt dosłownie traktują ten luz i swobodę: atak w Aikido w ich interpretacji to lekki dotyk, taki aby nie rozzłościć tori i nie sprawić mu kłopotu. Na nas (a w szczególności na ojca dyrektora) patrzyli z niesmakiem, gdy np. katate dori staraliśmy się wykonać tak jak nas sensei wyuczył - krążenie krwi w przedramieniu zaatakowanej ręki uke to zbędny komfort.
Sensei Endo wykonywał techniki z niespotykaną, nawet wśród Shihanów, swobodą i luzem ale gdy czasami wybierał nas do demonstracji techniki (bardzo często chodził po sali i w małych grupach demonstrował techniki na wszystkich chętnych), to zdumiewała nas skuteczność jego stylu.
Sensei Endo zdecydowanie więcej wagi w swoim przekazie przykłada do pryncypiów Aikido niż do formalnych form poszczególnych technik. Naprawdę czuliśmy się tak jakby całe seminarium było przygotowane właśnie dla nas: sztywnych i spiętych początkujących adeptów.
I tylko Sleeva mógł czerpać wątpliwą satysfakcję z naszego zawstydzenia: "... a nie powtarzam wam tego, sztywniaki jedne, od dwóch lat..."
Powtarzał to w chwilach kiedy nie wzdychał do "Joli" (prawdziwe imię nie znane; zaprawdę, była warta tych westchnień. Ale to już przeszłość ...(gapa, nie wziął nr telefonu od niej ani na XXXlecie nie zaprosił
Jutro znów wracamy na nasze sztywne tzn. twarde tatami.
I caaałe szczęście
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum