Monika Buczak 2 dan

<< Powrót

Monika Buczak 2 dan

Monika (nigdy Monia) "Tygrys" Buczak 2 dan

 

 

Pamiętam maila Pawła jakoś tak z końca 2005 roku, w którym informował o założeniu strony www, o tym jak to fajnie jest, że ona jest, i żebyśmy przekazywali swoje bezcenne uwagi krytyczne oraz peany pochwalne, no i że sympatycznie byłoby pokazać, że aikidocy to nie tylko nazwiska na liście posiadaczy stopni kyu i dan, i że nie samym aikido tylko żyją.
Pamiętam, jak skwapliwie tej idei przyklasnęłam, licząc że, sama wówczas jeszcze na w/w liście, z braku stosownych dystynkcji nie będąc, przynajmniej się czegoś dowiem o osobach, z którymi przychodzi mi coraz częściej tarzać się po macie, a w niektórych przypadkach może nawet uda wreszcie skojarzyć twarz z imieniem ;-). Z zapartym tchem rozpoczęłam obserwację działu "My i nasze pasje"!

Dał przykład Piotrek Faryna, a następnie... Dał przykład Piotrek Faryna, a następnie... Dał przykład Piotrek Faryna... W lutym na stronie ciągle był tylko Piotrek Faryna. Nadeszły wiosenne roztopy, a Piotrek tkwił samotnie na posterunku, czekając na pozostałych emocjonalnych ekshibicjonistów ;-). Początek lata, Piotrek ciągle prowadzi - niedościgniony lider!

Czas mijał i upływał, jak wszystko zgodnie z zasadą słynnego Pantareia ;-). Piotrek zdążył zrobić hakamę, ja zdążyłam poznać większość członków klubu, w tym również niektórych z dawien dawna w nim nie widywanych oraz tych, których już znowu nie widać, a także tych, których nie było widać, a potem troszkę było, a potem znowu nie było... (kolejność dowolnie zmienna), o wielu dowiedziałam się dużo więcej, niż zapewne kiedykolwiek chcieliby o sobie na stronie ujawnić ;-]... Więc w końcu o dziale "My i nasze pasje" zapomniałam.

Ale nie zapomniał Paweł!!!

Pamiętam maila Pawła jakoś tak z końca 2006 roku, w którym zachęcał do reaktywowania działu o pasjach i nawet prowokacyjnie zaproponował coś na kształt schematu, wg jakiego mogłabym napisać coś o sobie na początek. No, na drugi początek, bo pierwszy był przecież Piotrek .

A schemat zaczynał się tak:

Paweł:
"Nazywam się Tygrys i jestem Tygrysem... (coś oczywiście można podmienić)..."

Moja cięta riposta ;-) :
no można, ale ja już w międzyczasie polubiłam to przezwisko, wywodzące się ze sparafrazowanego kiedyś przez mnie kawałka kabaretu "Potem": nie mów do mnie Monia, nie mów do mnie Monia, mów do mnie Tygrysie, łaaaa! I się przyjęło, czego dowodem jest koszulka z moim logo ;-), którą zostałam obdarowana przez Karolinę na/za zdany egzamin na 4kyu. Jeszcze raz przepięknie dziękuję .

Skoro my już przy Aikido: do dojo na Kółku weszłam po raz pierwszy 14.09.2005r. Wiem, nie jest to powalający wynik czasowy, ale jak już weszłam to tam zostałam do dziś! Zmieniając się z wolna w stałe wyposażenie - niemal jak sztuczna paprotka czy cuś ... A dlaczego tak? A bo Aikido jest fajne, bo jest fajne i Aikido !

Ale niestety, nie samym Aikido człowiek oddycha i się odżywia, żyje w sensie... (btw. czy w dziale pasje można pisać o Aikido ;-)?). Niektórzy, jak np. Stefan Bryła - patron naszej ulubionej szkoły przy X.Janusza, wyznają zasadę, że człowiek żyje po to żeby pracować; ja uważam, że pracuję po to żeby żyć. Więc o pracy nie będzie, powiem tylko, że zawód przez mnie, na co dzień wykonywany ma się nijak do moich rozlicznych zawodów wyuczonych (no może poza podyplomówką trochę), a z których to pośrednio wywodzą się moje niektóre tzw. pasje: podróżowanie i fotografowanie. A najchętniej fotografowanie podczas podróżowania... Ach, wygrać w tego totka nareszcie! Tylko, co wtedy z Aikido? Musiałabym chyba jakiegoś prywatnego instruktora ze sobą wozić B-)...

To make the story short... Po wielu dlugich i intensywnych rozważaniach, dogłębnych dywagacjach, bitwach z myślami, rozlicznych zmianach koncepcji etc.etc. zdecydowałam się w końcu na prezentację zdjęć z ubiegłorocznej wyprawy w Tybet i do Chin. Niestety, jakże trudno jest być krytycznym wobec samego siebie ;-)! Które zdjęcia wybrac i ile? Czy może wrzucić wszystkie 996 ;-), czy jednak nieznacznie zredukować te liczbę? hmm...

Nieznacznie zredukowałam. Zapraszam

Chiny   i   Tybet

Ach! Miały być jeszcze jakieś anegdotki z podróży, ale nie będzie, bo i tak już dużo miejsca zużyłam, a potem ktoś jeszcze powie, że nie mógł nic o sobie napisać, bo miał malusio miejsca, a przecież tak niepospolita osobowość na małym się nie zmieści ;-D!

Pozdrawiam, zatem wszystkie niepospolite osobowości

Monika

PS.
Nowy sezon - nowy post w dziale "pasyjnym". Ale to naprawdę nie musi oznaczać, że dopóty nie będzie następnego dopóki ja nie zrobię hakamy !
Hihihi, a może to jednak jest "klątwa hakamy" ;-)?!

<< Powrót

Copyright © 2017 Warszawski Klub Aikido Aikikai Paweł Zdunowski, wszystkie prawa zastrzeżone.