Warszawski Klub Aikido Aikikai - Paweł Zdunowski Warszawski Klub Aikido Aikikai - Paweł Zdunowski Warszawski Klub Aikido Aikikai - Paweł Zdunowski Warszawski Klub Aikido Aikikai - Paweł Zdunowski Warszawski Klub Aikido Aikikai - Paweł Zdunowski Warszawski Klub Aikido Aikikai - Paweł Zdunowski Warszawski Klub Aikido Aikikai - Paweł Zdunowski Warszawski Klub Aikido Aikikai - Paweł Zdunowski


Staż z Ch. Tissier w Krakowie, 17-18 listopada 2007


Galerie

Wielki świat Aikido wg Blondynki czyli relacja debiutantki ze stażu
z Mistrzem Christianem Tissier

Jako Doświadczona Poszukiwaczka Wrażeń postanowiłam niedawno odkryć nieznane mi dotąd obszary sprawności fizycznej i zostałam Początkującą Aikidoczką.
Droga do przyszłego mistrzostwa wydaje mi się długa, urozmaicona ale... i ciekawa, zatem pobędę czas jakiś tzw. Początkującą.

Po paru zaledwie treningach, na których uczyłam się przewrotów i padów nazwanych przeze mnie kołyskami oraz paru innych technik, których nazw nie zapamiętałam, zostałam poinformowana, że nasza sekcja wybiera się do Krakowa na staż z bardzo podziwianym przez wszystkich Mistrzem Aikido - Christianem Tissier.

A że Kraków to miejsce wielce atrakcyjne turystycznie, kwestia integracji z grupą ważna, a do tego płynie we mnie krew podróżniczki, nie chciałam przegapić takiego wyjazdu.

Po pobieżnych konsultacjach mojego stanu zaawansowania postanowiłam uczestniczyć w stażu jako obserwator i chłonąć magię Aikido (dla mnie na razie ciemną) z trybun.

Pierwszy dzień spędziłam zatem, jak już wspomniałam na widowni. Moje spostrzeżenia poniżej spisane to subiektywne spojrzenie Początkującej, która ocenia czy warto wydać na bilet 120 zł i uczestniczyć w stażu, jeśli niedawno zaczęliśmy ćwiczyć.

Jest to etap na drodze naszego rozwoju, gdzie z trudnością zapamiętujemy poszczególne ruchy, a tym bardziej ich japońskie nazwy. I dlatego właśnie z pierwszego dnia zapamiętałam nie techniki a drobne uwagi i komentarze jakie skąpo ale za to prosto, po żołniersku czynił nauczyciel podczas pokazu.

Początkujący zapewne nie wychwyci tak szybko niuansów, skupia się bowiem na kolejności ruchów. Skorzysta jednak na zrozumieniu zasadności wykonania takiego a nie innego ruchu. Zrozumie, jakie elementy wpływają na skuteczność chwytu nawet jeśli sam nie potrafi tego perfekcyjnie potem odtworzyć.

Nauczyciel kilkakrotnie wyraźnie powtarzał jak ważne jest wyczucie priorytetu - tłumaczył dlaczego powstaje potrzeba takiego a nie innego zachowania w danej sytuacji. Pokazywał jak ten priorytet się zmienia w zależności od zachowania napastnika. Nie umiem nazwać stylu nauczania Tissiera ale to była taka praca u podstaw - pełny pozytywizm serwowany w sposób bardzo praktyczny - tłumacz j.francuskiego nie miał za dużo roboty :)

Ćwiczyliśmy znane uczestnikom podstawowe techniki* rozkładając je często na czynniki pierwsze - nauczyciele tańca także powtarzają, że najważniejszy jest krok podstawowy i jego perfekcyjne opanowanie. Tissier podobnie podkreślał, że niezależnie na jakim jesteśmy poziomie wtajemniczenia - powinniśmy powracać do podstaw u jakich leży dana technika, do jakości i perfekcji jej wykonania. Nie wiem czy uznałam się za oświeconą przez te nauki czy też ośmielona faktem, że nie wszyscy uczestnicy reprezentowali wysoki, zaawansowany poziom ale drugiego dnia pomimo skrępowania ruchów w za dużym, pożyczonym kimonie, odważnie zstąpiłam z trybun na arenę.

No i jak tam - podoba ci się? - dopytywali się mnie już po paru minutach współtowarzysze. Fajnie, jak zawsze - odpowiedziałam. I dodałam ze śmiechem - Tutaj każdy wie jak rzucić blondynkę na kolana :)

No cóż , moje ćwiczenia na stażu niczym nie różniły się od tych wykonywanych w rodzimym dojo. No może poza tym, że na stażu, tłum ćwiczących obok siebie zwiększa zagrożenie kontuzją z powodu kolizji.

Niewątpliwą jednak zaletą dla tych tzw. początkujących jaka płynie z uczestnictwa w stażu, jest możliwość ćwiczenia z tymi zaawansowanymi ( ja ich rozpoznawałam po czarnych spodenkach ) . Nie ma to jak bezpośredni przekaz uczeń - nauczyciel.

Nie można również pominąć atmosfery jaka panowała na stażu, wszyscy napotkani na mojej drodze fizycznego i duchowego rozwoju wykazywali miłe nastawienie i chętnie udzielali rad.

"Dont think too much" - wypowiedziane z francuskim akcentem przez Tissier do jednego z ćwiczących obok - zwróciło moją uwagę nie tylko ze względu na "czarujący" akcent ale zasadę cytując Mistrza "purete des pensees et d'actions**. A że nie zdążyłam poznać za dużo opcji w ramach jednej techniki to łatwiej mi było się do niej zastosować i ćwiczyć zachowując basic instinct :)

So... Początkujący wszelkich dojo łączcie się!

Do zobaczenia na stażach!

D. Iwańczuk

* ikkyo, shiho-nage, irimi-nage, kote-gaeshi z uchwytów katatedori i z ryotedori ,na kijach postawa w aiki ken oraz yokomenuchi i techniki podstawowe kashima shin ryu - przypomina T.Wiśniewski
** czystość, prostota myśli i ruchu - przypomina Blondynka

Galerie:


Zdjęcia popełnili:
D. Iwańczuk, A. Polańczyk, T. Wiśniewski

           
Wszystkie Prawa Zastrzeżone
Warszawski Klub Aikido Aikikai - Paweł Zdunowski